Rozpoczynał się kolejny piękny wiosenny dzień. Napewno byłby następnym z tych bardzo pracowitych, bo czego można się spodziewać będąc częścią ogromnej wytwórni, gdyby nie pewien drobny fakt, iż dzisiaj miałam wolne.
Ranne, żółte promyki słońca przedzierały się każdą możliwą drogą do wnętrza pomieszczenia. Światło raziło mnie w oczy, więc postanowiłam podnieść się z łóżka i zmobilizować do wstania.
- Aaaaa! - przyciągnęłam się i głośno ziewnęłam.
Zaplanowałam wstać, zjeść i umyć się. Dziś jak mało kiedy miałam przyjemność być sama w mieszkaniu.
Zrobiłam wszystko co uprzednio zaplanowałam, wysuszyłam i uczesałam włosy po czym umalowałam się. Nałożyłam krem BB z Misshy na twarz, później zrobiłam na powiekach kreski eyelinerem i wytuszowałam rzęsy. Potem poszłam do pokoju, otworzyłam wielką szafę i wyjęłam kilka wcześniej przygotowanych zestawów ubrań. Chciałam wyglądać dziś naprawdę olśniewająco.
Po godzinnej walce wybrałam 'małą czarną' w białe kwiatki (eleganckie, ale nie wymuszone), do tego czarne buty na platformie, naszyjnik z drewnianymi kwiatkami w komplecie z kolczykami. Okay.. wyglądałam chyba okay. Zostało mi jeszcze 1,5 godziny do spotkania.
Osoba, z którą miałam się spotkać od dawna robiła nie do końca udane podchody, w końcu jak można nazwać nieśmiałe uśmiechy, niewinne żarciki i speszone spojrzenia. Chłopak był co prawda młodszy ode mnie, ale naprawdę dojrzały jak na swój wiek. Mimo to trudno było mi uwierzyć, że zdobył się na zaplanowanie tego spotkania.
Bardzo denerwowałam sie tym wspólnym wyjściem. Mieliśmy iść w jakieś ustronne miejsce, aby uniknąć rozgłosu i skandali, które dla żadnego z nas nie byłoby korzystne.
Tak, wykonywaliśmy podobną pracę i na dodatek mieliśmy tego samego przełożonego. Siedziałam tak i rozmyślałam nad przebiegiem dzisiejszego dnia, gdy nagle zadzwoniła moja komórka.
- Yoboseyo? - powiedziałam spoglądając na nazwę kontaktu.
- Taeyeon-ssi, czy możemy spotkać się za pół godziny? - spytał nadzwyczaj opanowany głos po drugiej stronie.
- Oczywiście. Do zobaczenia.
Gdy odłożyłam telefon czułam narastający stres. To było najgorsze pół godziny w ostatnim czasie. Nawet podczas występów się tak nie denerwowałam.
Kiedy było już blisko umówionej godziny opuściłam mieszkanie i czekałam na podjeździe. Po kilku minutach zauważyłam podjeżdżający czarny samochód.
Wysiadł z niego elegancko ubrany młody mężczyzna. Miał na sobie koszulę w fioletowo-niebiesko-czerwoną kratę i białe proste spodnie.
- Annyeonghasseyo Taeyeon-ssi. - powitał mnie.
- Annyeong Minho-ya. - odpowiedziałam.
Chłopak otworzył mi drzwi auta od strony pasażera po czym sam wsiadł po stronie kierowcy.
Podczas podróży prawie nie rozmawialiśmy, widziałam jedynie kątem oka, że Minho przygląda mi się uważnie w lusterku. Po około dwudziestominutowej jeździe dojechaliśmy do miejsca, gdzie znajdowała się restauracja w, na oko, starodawnym stylu. Szczerze powiedziawszy nigdy o niej nawet nie słyszałam, więc faktycznie musiało być to mało znane miejsce.
Mój towarzysz otworzył mi drzwi samochodu i poszliśmy w kierunku drewnianego budynku. Gdy weszliśmy do środka oniemiałam z zachwytu.. Wewnątrz znajdowały się piękne, rzeźbione meble, obrazy w pozłacanych ramach, a pomieszczenie odznaczało się ogólnym przepychem.
Zajęliśmy miejsca przy wskazanym przez kelnera, wcześniej zarezerwowanym stoliku.
Podano nam karty. Wybrałam dla siebie jakieś lekkie danie, a gdy Minho również się zdecydował, podszedł do nas kelner.
- Co państwo zamawiają?
- Najpierw pani. - wskazał na mnie ruchem dłoni chłopak.
Złożyliśmy zamówienie, po czym zaczęliśmy rozmowę.
- Naprawdę pięknie wygladasz Taeyeon-ssi. - komplementował Minho.
- Dziękuję Minho-ya. Też wyglądasz bardzo przystojnie. - powiedziałam.
- Taeyeon-ssi, bardzo cieszę się, że przyjęłaś moje zaproszenie.
- To było naprawdę urocze z twojej strony i.. Minho-ya, jeżeli chcesz.. mów mi noona. - speszyłam się własną odwagą.
- Dobrze.. noona.
Chłopak też był wyraźnie zawstydzony, lecz taki obrót spraw pozwalał nam na luźniejszą wymianę zdań.
Po kilkunastu minutach podano nasze zamówienia. Naprawdę miło nam się rozmawiało, śmiałam się z jego żartów, wiele się o sobie wzajemnie dowiedzieliśmy.
- Noona, czy możemy pojechać w jedno z moich ulubionych miejsc? - zapytał chłopak.
- Oczywiście Minho-ya. - odpowiedziałam poruszona jego zwrotem do mnie.
- Tam jest bardzo pięknie..
Wyobraziłam sobie park pełen kwiatów i drzew, a zanurzona w marzeniach nie usłyszałam słów mojego dongsaeng.
- Noona, możemy już iść?
- Oczywiście Minho-ya, zamyśliłam się, przepraszam.
Po chwili opuściliśmy restaurację i wsiedliśmy do samochodu.
Przejechaliśmy niedługi kawałek i zaparkowaliśmy nieopodal jakiegoś stawu. Otoczenie tutaj nie różniło się wiele od moich wyobrażeń. Znajdowało się tu wiele kwitnących drzew i krzewów oraz dużo kolorowych kwiatów.
- Zaraz wrócę. - powiedział chłopak i zniknął z zasięgu mojego wzroku.
Wyszłam z samochodu i podziwiałam otaczającą mnie przyrodę. Tu było naprawdę cudownie. Nie zdziwiło mnie, że to jedno z ulubionych miejsc Minho, napewno mógł tu spokojnie przemyśleć wiele spraw, a kto wie, może myślał również o mnie?
- Nie.. na pewno nie! - pokreciłam głową z dezaprobatą dla własnych słów.
- Noona, stało się coś? - spytał, mocno zdziwiony moim zachowaniem, chłopak.
- Oo.. nie, wszystko okay. - powiedziałam zmieszana.
- To dla ciebie.
Wyciągnął przed siebie wielki bukiet fioletowych tulipanów.
- Dzię..dziękuję Minho-ya. Skąd wiedziałeś, że lubię fioletowe kwiaty?
- Intuicja? - zaśmiał się uroczo.
Ten chłopak był naprawdę kochany, kulturalny i słodki..
- Skoczę po coś do samochodu. - powiedział i pobiegł w kierunku auta.
Po chwili wrócił z koszykiem.
- Chodźmy nad brzeg, zrobimy sobie piknik.
Spojrzałam na niego i tak jak podczas kręcenia Salamander Guru chwyciłam go nagle za rękę. Nie było to jednak szczególnie krępujące gdyż już kiedyś to się wydarzyło. Mimo tego chłopak spojrzał na mnie zaskoczony i uśmiechnął się radośnie. Poszliśmy w kierunku zbiornika woodnego.
Gdy doszliśmy na miejsce, mój towarzysz rozłożył kocyk, a następnie wyjął z koszyka opakowanie żelek i rozpieczętował je.
- Proszę noona. - powiedział częstując mnie.
- Skąd wiedziałeś, że lubię żelki-misie? To nie intuicja...- spojrzałam na niego zaskoczona.
- Nie.. przeglądam się tobie, noona, od długiego czasu, uważnie słucham tego co mówisz. Wiem, że lubisz fioletowe kwiaty, kolor fioletowy, twoja ulubiona liczba to 9..
- Minho-ya... ja..
- Noona, na prawdę.. na prawdę cię.. lubię cię noona.
Spojrzałam na niego mocno zaskoczona, a on spoglądał na mnie poważnym wzrokiem i czekał na moją reakcję.
- Ja.. ja też cię lubię Minho..
Nagle jego źrenice się poszerzyły, a tęczówki zalśniły blaskiem godnym członka SHINee. Chłopak poweselał. Spojrzał mi głęboko w oczy i nieznacznie się pochylił. Byłam zaskoczona własną reakcją, ale delikatnie stanęłam na palcach i przymknęłam oczy.
Ten moment trwał wieczność, wszystko się nagle zatrzymało.. Czekałam na jego kolejny ruch, nie trwało to długo. Poczułam na twarzy jego ciepły oddech. Po chwili nasze usta złączyły się w delikatnym i słodkim pocałunku. Poczułam miękkość jego warg i gładkość policzków. To było piękne wydarzenie..
Trwaliśmy tak kilka krótkich chwil, po czym odskoczyłam.
- Ja.. jak? My.. - jąkałam się, a moje dłonie drżały tak samo jak mój głos. Spoglądałam w swoje czarne buty. Nastała bardzo niezręczna cisza, której żadne z nas nie chciało przerywać. Chłopak usiadł na kocyku i zaczął jeść ciasteczka. Obydwoje zapomnieliśmy jak zaczyna się rozmowę. Zachowywaliśmy się jak dzieci. Było mi głupio, bo byłam w końcu starsza..
Nagle zauważyłam, że Minho zaciska pięść. Skierował wzrok w moją stronę i nagle wypalił:
- Noona.. czy.. zgodzisz się zostać moją dziewczyną?
Stanęłam jak wryta, jednak serce podpowiadało samo.
- Tak! - powiedziałam radośnie, jednocześnie będąc w szoku dla swego entuzjazmu.
Speszyłam się nie na żarty i zapewne byłam czerwona jak burak, a mój towarzysz wyglądał jakby czuł się bardzo podobnie. Uśmiechnęłam się do niego zachęcająco.
- Noona.. To naprawdę piękny dzień dla mnie..
- Dla mnie również Minho-ya. Już rano zapowiadał się całkiem dobrze.
Rozmawialiśmy trochę zmieszani nową sytuacją, jednak chłopak zdobył się na trochę odwagi, chwycił mnie za rękę i przytulił. Byłam ogromnie szczęśliwa ze świadomością, że to właśnie on - Minho Choi jest moim.. partnerem.
Po tych wydarzeniach siedzieliśmy w ciszy, aż do zachodu słońca. Gdy można już było dostrzec czerwone promienie, położyłam głowę na ramieniu chłopaka i usnęłam zmęczona nadmiarem wrażeń, których dostarczył mi dzisiejszy dzień.
--------
Pisane trochę na szybko, więc mogą być błędy. Totalna amatorszczyzna, bo dawno nie pisałam, ale liczę na wasze komentarze.